Aparaty Canona i matryce Sony – czyli ratowanie klasycznych aparatów – PowerShot A75

Postanowiłam uratować kilka klasycznych aparatów Canona opartych na wówczas nowoczesnym przetworniku DIGIT masowo niestety lądujących na śmietnikach z powodu problemów z montowanymi matrycami. Dlaczego? Magiczny canonowski balans bieli i nasycenie kolorów. Owszem była prowadzona akcja darmowej wymiany tych matryc ale większość aparatów która trafiła do autoryzowanych serwisów jest już bardzo mocno lub całkowicie wyeksploatowana, sama zresztą wyeksploatowałam PowerShota A75. Egzemplarze z niewielkimi przebiegami oraz z oryginalną matrycą (całkowicie martwą – robiącą czarne zdjęcia z ewentualnie fioletowymi smugami) można kupić za kilkanaście złotych. W taki właśnie sposób stałam się właścicielką tych trzech zacnych maszyn: modeli PowerShot A75, PowerShot A95 oraz spacerzooma PowerShot S1 IS.

Kolekcja aparatów Canon PowerShot.

Pierwszym uruchomionym aparatem został bardzo znany mi model PowerShot A75. W sklepie fotoelektronik.pl zakupiłam odpowiednią matrycę za cenę około 50 zł oraz tylną cześć obudowy zawierającą gumową zaślepkę portów w cenie 18 zł. Wymiana matrycy nie jest czynnością specjalnie trudną jest natomiast bardzo pracochłonna. Dużym ułatwieniem są dostępne na wielu stronach katalogi części zamiennych aczkolwiek posiadają błędy. Trzeba pilnować gdzie wkręca się jaki wkręt, ja do sortowania wkrętów użyłam starych wkładek demonstracyjnych do opraw okularowych które są wygodniejsze od typowych pojemników. Aby dostać się do matrycy w tym modelu należy kolejno: zdemontować taśmę z przyciskami, obudowę gniazda Compact Flash, wizjer optyczny i wysunąć taśmę znajdującą się pod nim (jest tam wkręt mocujący wyświetlacz LCD) owy ekran, wypiąć taśmę obiektywu oraz znajdującą się pod nim wtyczkę. Z trzech wkrętów matrycy łatwo dostępny jest tylko jeden (dolny), do górnego dostęp uzyskujemy wykręcając wkręt z przodu przy dole kondensatora lampy błyskowej i popychając moduł lampy, do tej od strony gniazda Compact Flash odchylając płytę główną. Nie polecam wyciągać tej długiej taśmy bo jest bardzo trudna w poprawnym założeniu. Samą czynność wymiany matrycy CCD należy wykonywać ostrożnie aby nie nasypać różnych paprochów których usunięcie wymagało by ponownego rozkręcania całego aparatu, ważne jest bardzo mocne przykręcenie wkrętów matrycy gdyż przy tej przekątnej nawet minimalne luzy powodują nie ostry obraz. Aparat po ponownym poprawnym montażu nie wymaga jakiejkolwiek kalibracji.

Zdjęta tylna część obudowy. Po demontażu przedniej części obudowy. Odchylona płyta główna. Po demontażu uszkodzonej matrycy. Widoczna tylna część optyki. Matryca założona, obok stara - uszkodzona. Gotowy aparat wraz z popularnym w swoich czasach tzw "zestawem zaawansowanym".